21 kwietnia 2020

Wczoraj powstał pierwszy tekst poświęcony kreatywności. Mam zamiar w tym tygodniu kontynuować temat - nie wiem tylko, czy starczy mi zapału...



Pewien człowiek odwiedzał co tydzień swoją ciotkę, która mieszkała w wieżowcu na 10. piętrze. Kiedy była ładna pogoda wjeżdżał windą na 7. piętro, a resztę drogi pokonywał po schodach. Kiedy padał deszcz – wjeżdżał windą od razu na 10. piętro. Dlaczego?
Pozostając w pewnej izolacji – jak właśnie teraz – jesteśmy w dużej mierze zdani na samych siebie. W związku z tym organizacja pracy, nauki, codziennych obowiązków oraz – co nie mniej ważne – spędzania czasu wolnego wymaga od nas dużej pomysłowości czyli kreatywności. Uczniowie, którzy w szkole byli „prowadzeni za rękę” przez nauczycieli, muszą teraz sami organizować sobie czas nauki. Rodzice muszą tak kierować zajęciami w domu aby pogodzić naukę dzieci, swoją pracę i codzienne obowiązki domowe, a wszystko przy nietypowych utrudnieniach związanych z trwającą pandemią.
Czym jest kreatywność? Kreatywność, czyli mówiąc inaczej postawa twórcza to najogólniej – zdolność do tworzenia czegoś nowego. Mogą to być nowe idee, koncepcje, dzieła artystyczne, literackie, ale też nowe przepisy kulinarne, nowe sposoby rozwiązywania codziennych problemów (bo z powodu kwarantanny nie mamy dostępu do np. siłowni), pomysły na nowe zabawy, gry…
Według jednej z możliwych definicji kreatywność (twórczość) to proces, dzięki któremu powstają twórcze produkty – wytwory materiale, idee. Cechami twórczych produktów są ich nowość oraz użyteczność społeczna. Natomiast cechami procesu twórczego są otwartość na informacje, wielostronność odbioru informacji (wielokrotne zmiany punktu widzenia), restrukturyzowanie (czyli łatwość w zmienianiu naszego podejścia, elastyczność myślenia) problemów, podejmowanie ryzyka poznawczego.
Jakie są warunki konieczne sprzyjające postawie kreatywnej? Parafrazując Napoleona możemy powiedzieć, że kreatywność potrzebuje trzech rzeczy: motywacji, motywacji oraz… motywacji. Nie na darmo mówi się, że matką wynalazków jest potrzeba. Przydają się także:
- entuzjazm
- optymizm i nadzieja
- koncentracja na aktualnym zadaniu,
- chęć sprawdzenia się,
- uwaga skupiona ale nie wytężona, brak pobudzenia emocjonalnego (zmniejszone pobudzenie neuronalne)
- wykorzystanie motywacji wewnętrznej (autonomicznej),
- brak nudy i niepokoju
- zabawa
- poczucie humoru
Twórczość możemy także traktować jako właściwość osoby, pewna cecha charakteru czy osobowości. Ma ona także związek ze zdolnością do rozwiązywania problemów.
O tym czy posiadamy – oraz w jakim stopniu – te cechy decydują zarówno czynniki biologiczne (kondycja naszego organizmu – w tym układu nerwowego), czynniki środowiskowe – bodźce, jakie przekazuje nam nasze otoczenie oraz nasza własna aktywność.
W następnych tekstach postaram się podpowiedzieć, jak można próbować poprawiać swoje możliwości w tych sferach. A na razie winny jestem wyjaśnienie tego, co zamieściłem na początku dzisiejszego wpisu. Jest to tzw. zagadka lateralna. Ma ono jedno, konkretne rozwiązanie, do którego zgadujący mają dochodzić przez zadawanie pytań, ale tylko takich, na które można odpowiedzieć jedynie „tak”, „nie” lub „to nie istotne”. Zabawa w takie zagadki to jedna z propozycji na ćwiczenie naszej kreatywności, przełamywania jednotorowości i sztywności myślenia oraz zachęcanie do patrzenia na problemy z różnych perspektyw. Podejmie ktoś wyzwanie jej rozwiązania? Inne przykłady takich zabaw podam w następnych wpisach.

6 kwietnia zamieściłem wpis poświęcony stresowi. Teraz wrzucam go tutaj, ponieważ będę się do niego odwoływał w następnych tekstach.



Obecna sytuacja niewątpliwie dalece odbiega od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Lęki, obawy, frustracja, poczucie zagrożenia – te wszystkie emocje często łączymy w jedno pojęcie: stres. Wielu z nas stres kojarzy się jednoznacznie negatywnie. Należy jednak zwrócić uwagę, że stres jest jak najbardziej naturalną rekcją naszego organizmu o charakterze adaptacyjnym, mającą nas zaalarmować lub przygotować do obrony przed zagrożeniem.
W wielu przypadkach stres ma działanie pozytywne – na przykład mobilizujące. Wiedzą o tym doskonale artyści lub osoby występujące publicznie, które twierdzą, że bez odpowiedniej dawki tremy nie ma udanego występu. Niebezpieczeństwo polega w tym wypadku na sytuacji, kiedy trema przekracza optymalny poziom i uniemożliwia jakąkolwiek aktywność.
Stres może zostać także wywołany przez czynniki o charakterze pozytywnym. Thomas Holmes i Richard Rahe – twórcy kwestionariusza badającego poziom przeżywanego stresu – uwzględniają także takie sytuacje jak pogodzenie się ze skłóconym współmałżonkiem, powiększenie się rodziny, rozpoczynanie nowej pracy zawodowej, urlop czy święta Bożego Narodzenia.
Problemem jest to, że od strony fizjologicznej stres przygotowuje nas do walki lub ucieczki. Obserwowane oznaki stresu takie jak przyspieszenie akcji serca, wzrost ciśnienia krwi, przyspieszenie oddechu, napięcie mięśni, „gęsia skórka” czy pocenie się (zwłaszcza dłoni i stóp) to nic innego jak przygotowanie do zwiększonego wysiłku fizycznego. Jeśli reakcje takie nie są w danej sytuacji możliwe – np. ze względu na czynniki społeczne (problemy z przełożonym) reakcja naszego organizmu, która miała nas przygotować do usunięcia zagrożenia przechodzi w stan chroniczny, co może doprowadzić do problemów zdrowotnych.
Aby zniwelować niebezpieczeństwo stres chroniczny możemy próbować rozładować na dwa sposoby. Pierwszym jest pójście „za stresem” czyli podjąć wysiłek fizyczny, do którego stres nas przygotowuje. Wysiłek taki może przyjąć formę aktywności fizycznej w postaci różnych dyscyplin sportowych. Co prawda obecnie najbardziej pożądane formy związane z aktywnością na świeżym powietrzu są bardzo ograniczone, jednak możemy wykonywać codzienne systematyczne ćwiczenia w domu a ich propozycje możemy bez trudu znaleźć w Internecie.
Drugim sposobem jest zapobieganie skutkom stresu przez podjęcie aktywności przeciwnej do reakcji wywoływanych przez stres. Chodzi tu głównie o ćwiczenia oddechowe i relaksacyjne. Skoro stres powoduje przyspieszanie oddechu i wzmaga napięcie mięśni, należy nauczyć się jak uspakajać, pogłębiać i spowalniać oddech oraz jak wprowadzać swoje mięśnie w stan rozluźnienia i likwidacji napięć. Okazuje się, że uzyskanie stanu relaksacji oddziałuje również na te reakcje organizmu, których nie jesteśmy w stanie świadomie kontrolować – powoduje obniżenie tętna, spadek ciśnienia krwi i zmienia charakter aktywności elektrycznej układu nerwowego obniżając stan pobudzenia.
Oprócz działań doraźnych, mających na celu likwidację już odczuwanego stresu, warto również podjąć starania, które nas na przeżywanie stresu uodpornią. Philip Zimbardo – jeden z najbardziej znanych obecnie psychologów – zaproponował „10 kroków do osobistego dobrostanu”. Przestrzeganie tych zasad zabezpieczy nas organizm jak szczepionka przed negatywnymi skutkami niekorzystnych sytuacji, jakie nas mogą spotkać w życiu.
1. Uprawiaj regularnie ćwiczenia fizyczne
2. Jedz pożywne, zrównoważone posiłki
3. Utrzymuj odpowiednią wagę
4. Śpij każdej nocy 7-8 godzin, codziennie odpoczywaj, relaksuj się
5. Używaj pasów bezpieczeństwa w samochodzie i kasku na rowerze
6. Nie pal papierosów, nie używaj narkotyków
7. Zachowaj umiar w piciu alkoholu, lub nie pij go wcale
8. Angażuj się tylko w bezpieczny seks
9. Regularnie zgłaszaj się na badania kontrolne, stosuj się do zaleceń lekarzy
10. Rozwijaj u siebie optymistyczne spojrzenie na życie, utrzymuj przyjaźnie dostarczające ci wsparcia
Odporności nie zbudujemy z dnia na dzień, trzeba ją rozwijać przez dłuższy czas, ale kiedyś trzeba zacząć. Dlaczego nie dziś?
Inspiracją do zamieszczenia wpisu z dnia 16 kwietnia było zdjęcie zamieszczone na profilu Muzeum Polaków Ratujących Żydów Podczas II Wojny Światowej w Markowej. Wówczas wiedziałem, że zostało ono wykonane przez Józefa Ulmę. Dzisiaj wiem także, że przedstawia jego żonę - Wiktorię oraz jedną z ich córek. Ponieważ wpis był dość krótki, łączę go tutaj z innym powiązanym tematycznie tekstem z 4 kwietnia.

Edukacja domowa w czasach przed pandemią? Tak mogło by się wydawać… To pełne uroku i nastrojowe zdjęcie jednak kryje w sobie mroczną i bardzo smutną tajemnicę. Zostało zrobione przez Józefa Ulmę – tego samego, który wraz z całą swoją rodziną został zamordowany przez Niemców w czasie Okupacji za udzielanie schronienia Żydom. Czego jednak ta dramatyczna historia może nas nauczyć? Może tego, że jako Naród, nawet w najbardziej beznadziejnej sytuacji, jesteśmy skłonni pomagać innym, którzy mają się jeszcze gorzej od nas.
Przy całym, bardzo realnym zresztą, zagrożeniu związanym z panującą epidemią, nie możemy jednak porównywać obecnego położenia z okrucieństwem II Wojny Światowej. Jeśli przetrwaliśmy tamten nieludzki czas, przetrwamy również i teraz. Pamiętajmy tylko o tych, którzy radzą sobie z problemami gorzej od nas. Jeśli natomiast sami czujemy, że sytuacja przekracza nasze możliwości, nie wahajmy zwrócić się o pomoc. 


Dramatyczne i trudne sytuacje – obok zrozumiałego lęku i poczucia bezradności – wzbudzają w nas także odruchy solidarności i potrzebę przychodzenia z bezinteresowną pomocą ludziom, którzy znaleźli się w jeszcze trudniejszej sytuacji niż my. Tak było podczas wielkich powodzi, które w 1997 i 2010 roku nawiedziły Polskę, tak było podczas licznych katastrof i konfliktów na świecie, kiedy z naszego kraju – oprócz darów materialnych – wyruszały do innych państw grupy ochotników pragnących ratować dobytek, zdrowie i życie obcych osób. Tak jest i obecnie, o czym świadczą masowo rodzące się inicjatywy typu „Widzialna Ręka” czy „Inicjatywa Sąsiedzka”.
Co kieruje stale rosnącą liczbą młodych, ale również i „bardziej dojrzałych” osób do podejmowania takich bezinteresownych działań? Bezinteresowne działania podejmowane są z resztą nie tylko w wyjątkowych sytuacjach, ale także na co dzień - czy to w formie jednorazowych akcji typu Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy lub Szlachetna Paczka, czy pod postacią codziennej, systematycznej pracy w lokalnych organizacjach, świetlicach środowiskowych, hospicjach, pomocy koleżeńskiej, programach typu „starszy brat – starsza siostra” np. we wspólnotach takich jak Wiara i Światło albo Bure Misie.
Jakie są motywacje tych rzesz wolontariuszy i jakie czerpią z tego korzyści?
Wolontariat można rozumieć jako każda nieodpłatną działalność na rzecz innych ludzi – zwłaszcza jeśli ludzie ci nie należą do kręgu naszej rodziny i przyjaciół – oraz na rzecz szeroko rozumianego społeczeństwa i środowiska. Samo zjawisko nie jest rzeczą nowa. Jego idee wywodzi się już ze starożytnej Grecji i Rzymu. W Polsce mamy ogromne tradycje związane z - jak to się zwykło kiedyś nazywać – dobroczynnością i filantropią. Kształtowanie takich postaw było zawsze ważnym elementem tego, co dziś nazywamy wychowaniem obywatelskim. Jednak ogromna spontaniczność takich akcji może świadczyć również o tym, że wynikają one z naszych głębokich wewnętrznych potrzeb.
Aleksandra Dereszowska – pedagog i wieloletnia wolontariuszka wśród osób niepełnosprawnych i zaniedbanych środowiskowo – podaje na podstawie przeprowadzonych przez siebie badań, że najczęstszymi powodami podejmowania się działalności na rzecz innych przez młodzież jest chęć niesienia pomocy innym oraz czerpanie satysfakcji ze swojej działalności, a także chęć zdobywania nowych doświadczeń i nawiązywania nowych kontaktów. Już z tego wydać, że z owoców działalności wolontariackiej korzystają obie strony: beneficjenci zyskują wymierną pomoc, a wolontariusze zaspakajają swoje potrzeby społeczne, emocjonalne i poznawcze.
W kształtowaniu motywacji do podejmowania się działalności na rzecz innych Agnieszka Baran – psycholog i pedagog, pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego – dostrzega ważną rolę postaw wyniesionych z domu, a potrzeba wolontariatu wynika według niej z chęci pomocy innym i pragnienia bycia przydatnym, ale może także wywołać ją chęć „spłacenia długu” w przypadku osób, które, same będąc w potrzebie, uzyskały wsparcie od innych ludzi.
Za najważniejsze korzyści płynące z uczestnictwa w wolontariacie na podstawie wspomnianych wyżej badań Aleksandra Dereszowska uznaje zaspokajanie własnych potrzeb emocjonalnych, przełamywanie poczucia osamotnienia i bezradności, nawiązywanie kontaktów społecznych i rozwój osobisty. Wolontariusze czerpią satysfakcję z bycia docenianymi i z okazywanej im wdzięczności. Uczą się pokonywać własne słabości, bycia odpowiedzialnymi i bezinteresownymi. Wolontariat uczy też współdziałania, daje poczucie wpływu na pozytywne zmiany w otoczeniu i możliwość przełamania poczucia bezradności. Daje wreszcie okazję do realizowania w praktyce wyznawanych przez siebie wartości, a także kształtowania nowych cech charakteru, przełamywania własnego egoizmu, kształtowania postaw altruistycznych i prospołecznych czy w końcu – nabywania nowych umiejętności.
Warto również pamiętać, że Aaron Antonovsky – twórca salutogenetycznego podejścia do zdrowia psychicznego – uważa fakt angażowania się w działalność społeczną za jeden z ważniejszych czynników pomagających zachować równowagę psychiczną oraz dających zdolność do radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Wolontariat daje poczucie zaradności i sensu życia. W sytuacjach zagrożenia działania na rzecz innych pozwala na pozbycie się poczucia bezradności i daje nam przekonanie, że mamy wpływ na otaczającą nas rzeczywistość. Wreszcie fakt, że działamy na rzecz innych daje nam wiarę, że sami również możemy liczyć na bezinteresowną pomoc ze strony otoczenia.

20 kwietnia 2020

Tekst opublikowany jako pierwszy 18 marca 2020

Sytuacja, w jakiej wszyscy się znaleźliśmy, docierające do nas informacje, doniesienia medialne - to wszystko może budzić nasz niepokój i lęk o naszą przyszłość. Za psychologicznym magazynem "Charaktery" proponuje kilka sposobów na pozbycie się dręczących myśli. Mam nadzieję, że będą pomocne.
1. „Mniej gadania, więcej czasu” – oto moje motto, pisze Donna Jackson Nakazawa, nagradzana dziennikarka naukowa, autorka książek. Unikanie słownych przepychanek i pozwolenie, by czas płynął może być pomocne w radzeniu sobie z trudną sytuacją, która siedzi nam w głowie. Wyciszenie pomaga w odpuszczaniu.
2. Poczekaj i zobacz co się wydarzy. Czasami czujemy, że powinniśmy natychmiast zareagować na zachowanie ludzi, kłopotliwe sytuacje więc przeżywamy co tu powiedzieć, co odpisać. Buddystka i psycholożka Sylvia Boorstein sugeruje, by w takich sytuacjach dać sobie przyzwolenie na czekanie. Poczekaj, obserwuj i zobacz co się wydarzy następnie.
3. Nie obwiniaj. Roztrząsanie przeszłości, szukanie winnego rzadko bywa produktywne. Zazwyczaj prowadzi do piętrzenia się konfliktów. Rzadko kiedy możemy obarczyć konkretną osobę całą winą za jakieś zdarzenie. „Najpierw zdarzyło się to, a potem tamto, a na koniec jeszcze tamto. I dlatego zdarzyło się to, co się zdarzyło” - mawia Boorstein.
4. Nie próbuj wejść w głowy innych ludzi i całkowicie ich zrozumieć (dlaczego coś powiedzieli, zrobili). Pomyśl: gdyby ktoś twierdził, że wie co myślisz, że cię rozgryzł, zna twoje emocje na wylot, co byś o tym pomyślał? Jakie jest prawdopodobieństwo, że to faktycznie prawda?
5. Na pierwszy ogień bierz swoje największe wyzwania. Norman Fischer nauczyciel medytacji buddyjskiej uważa, że bez względu na to co się dzieje, naszym największym wyzwanie jest własna złość. Utrudnia ona podejmowanie produktywnych działań. Próbuj opanować swój gniew – medytuj, ćwicz, czytaj, spaceruj – zanim weźmiesz się za innych.
6. Gniew wywołuje zmarszczki na umyśle – mawia Boorstein. Nie możesz myśleć jasno, być kreatywnym, uważnym w trudnej sytuacji, jeśli jesteś wściekły.
7. Twoje myśli, to nie fakty. Nie wierz we wszystko, co przyjdzie ci do głowy. Przeżywamy emocje w ciele (boli brzuch, kłuje serce, przed oczami robi się ciemno) i czasami stwierdzamy, że skoro są tak namacalne to na pewno są prawdą. Tybetyjski buddysta Tsokyni Rinpoche uczy, że czasami strach, żal, lęk, złość biorą umysł za zakładnika. Nasze emocje są prawdziwe, ale niekoniecznie są prawdą.
8. Nie jesteś władcą czasu. Ile razy zastanawiamy się co mogliśmy zrobić inaczej w przeszłości, jak uniknąć błędów. Ale co zdarzyło się wczoraj jest taką przeszłością jak to, co zdarzyło się tysiąc lat temu. Nie możemy zmienić tego, co wydarzyło się tysiąc lat temu.
9. Przebaczaj dla własnego dobra. Psycholog i buddysta Jack Kornfield mawia, że nie trzeba być lojalnym wobec swojego cierpienia. Tak często skupiamy się na wyrządzonych nam krzywdach, przeżywamy je na nowo. Owszem, to było okropne, ktoś cię zranił, ale czy to na zawsze cię definiuje – pyta retorycznie Kornfield. Przebaczamy nie tylko dla innych, ale też dla siebie samych. Byśmy mogli być wolni, bez cierpienia, które trzyma nas w przeszłości.
10. Weź 90-sekundową przerwę. Neuropsychiatra Dan Siegel uważa, że aby uwolnić umysł, musimy zmienić wzorce myślenia. Według niego w 90 sekund jesteśmy w stanie zmienić swój nastrój. Włącz stoper na półtorej minuty zamknij oczy i oddychaj głęboko i bardzo powoli. Skup się wyłącznie na tym oddechu, na powietrzu, które jak fala wpływa do twojego organizmu. Wyobraź sobie tę falę. To może być sposób na przerwanie cyklu dręczących myśli.
Pracuję jako psycholog w szkole. Po zawieszeniu zajęć w związku z pandemią zacząłem prowadzić stronę na portalu społecznościowym, gdzie zamieszczałem (i zamieszczam dalej) różne wpisy mające pomóc mi utrzymać kontakt z uczniami i rodzicami. Kilka osób zwróciło mi uwagę, że teksty te są za długie jak na specyfikę portalu, dlatego postanowiłem zacząć tego bloga, a na portalu będę zamieszczał informację o nowych wpisach. Najpierw przerzucę tu już napisane teksty, a później zajmę się pisaniem nowych.
Zapraszam.